Jak dostać się do Kazachstanu? Kiedy odpływa prom z Azerbejdżanu? Ile będzie trwał rejs? JAK DŁUGO BĘDZIEMY CZEKAĆ? Czy ktoś coś wie?

Pomimo tego, że nikt nie był w stanie nam na te pytania odpowiedzieć, wiedzcie, że się udało – przepłynęliśmy Morze Kaspijskie radzieckim promem!

23.06.2016 Maluch, Arkady Fiedler i ekipa PoDrodze Azja opuszczają malowniczą Gruzję i wjeżdżają do Azerbejdżanu.

Granicę azerską przekroczyliśmy bez żadnych problemów, ale faktycznie dopisało nam szczęście. Kiedy już zaczęto trzepać nasze samochody przyjechał sam generał. Czas jakby stanął w miejscu a wszyscy ustawili się na baczność. Generał podszedł do nas z całą swoją eskortą i zamienił kilka zdań. Polecił nam m.in. azerskiego szaszłyka z baraniny – dobry, ale tłusty :) Po tym poszło już szybko.

Niestety okazało się, że Maluch nie spełnia normy Euro 4 (chodzi o wymogi dotyczące emisji spalin). Normy te dotyczą nowych samochodów sprzedawanych na terenie UE. Fiat 126p Arkadego Fiedlera nowy raczej nie jest, w sumie to stary z niego egzemplarz. Słowem maluch nie łapie się na zieloną plakietkę. Wiecie, że bez niej nie wjedziecie do centrum Berlina, lub grozi Wam mandat? Plakietkę można nabyć na stacjach kontroli technicznej. W związku z jej brakiem, dostaliśmy tylko 3 dni na tranzyt do portu. Nasze dłuższe wizy turystyczne na nic się nie przydały. Pojechaliśmy więc prosto do Baku z nadzieją, że nie nie utkniemy w porcie, czekając na prom do Kazachstanu.

PAMIĘTAJCIE, wybierając się samochodem do Azerbejdżanu miejcie na uwadze normy dot. emisji spalin – STARY SAMOCHÓD NIE MA PRAWA ZWIEDZAĆ AZERBEJDŻANU!

Z Baku mamy więc skromne zdjęcia – chociaż tyle, dzięki chłopakom:

Wielkie czekanie na prom z Baku do Aktau

Kiedy i o której odpływa prom z Azerbejdżanu do Kazachstanu nikt nie wie. Możecie czekać parę godzin a może parę dni. Nigdzie nie znajdziecie żadnej rozpiski i nikt nie będzie w stanie udzielić Wam informacji. Dlaczego? Prom przewozi przede wszystkim towary a nie turystów. Wypływa, kiedy osiągnie pełen załadunek. Zapewne jest jeszcze kilka innych, ważnych czynników, ale nie ma się chyba co w to zagłębiać. I tym razem możemy mówić o szczęściu – na prom czekaliśmy ‚tylko’ ponad dobę. Rozbiliśmy namioty na jedną noc, którą spędziliśmy w interesującym towarzystwie (na zdjęciu).


content2

content3

PAMIĘTAJCIE, wybierając się promem z Azerbejdżanu do Kazachstanu weźcie zakładkę na czekanie na prom – uwzględnijcie ten czas w swoich wizach!

Morze Kaspijskie – żyła złota

Nie, na dnie Morza Kaspijskiego nie ma złota, ale jest coś cenniejszego – złoża ropy. Od kiedy je odkryto rozpoczął się spór o podział wód między nadbrzeżnymi państwami. Do tego w tym największym jeziorze świata żyją jesiotry, które składają drogocenną ikrę. To z tej kaspijskiej powstaje ponoć jeden z najlepszych kawiorów. Niestety na naszym promie go nie serwowali ;)



content2

content3

‚Professor Gul’ – ‚Titanic’ Morza Kaspijskiego

Po największym jeziorze świata – po Morzu Kaspijskim krąży wysłużony poradziecki prom Professor Gul.

Przewozi on ludzi i towary z Azerbejdżanu do Kazachstanu – tam i z powrotem. W sumie porównanie do Titanica niezbyt trafne, bo Professor Gul jest chyba naprawdę ‚niezatapialny’. Może jedną rzecz mają wspólną – ilość szalup ratunkowych ;) Professor Gul niejedno już widział i niejedno przeżył. W jego kajutach spali bogaci i biedni, poszukiwacze przygód i kłopotów, podróżnicy i ‚zwykli’ zjadacze chleba. I my – ekipa PoDrodze Azja ;)

Prom ‚Professor Gul’ mnie zafascynował. Przede wszystkim ludzie spotkani na jego pokładzie. Oto ciężko pracująca załoga – kapitan, kucharz przygotowujący azerskie przysmaki i pokładowy. Jest i urocza dziewczynka, podróżująca z rodzicami, której po prostu musiałem zrobić zdjęcie. Kajutę dzielimy z poznanymi w tych niecodziennych okolicznościach Amerykaninem, który wygląda jak Justin Bieber, Brytyjczykiem i blogerem- Richardem Collett (The Travel Tramp) i z pochodzącym z Chin Namem Dongho – przemierzającym Azję rowerem.

W trakcie podróżowania inspirują mnie nie tylko krajobrazy (które zresztą po pewnym czasie powszednieją) a przede wszystkim ludzie.



content2

content3

Jaka jest przeprawa przez Morze Kaspijskie?

Jest długa i monotonna. Samo czekanie na prom, który nie wiadomo kiedy będzie, sprawia, że po prostu trzeba przyjąć pewne rzeczy takimi, jakie są. Sam rejs trwał niemal trzy dni. Najtrudniejsze w tej przeprawie były temperatury – w kajucie panował okropny skwar. Na korytarzu wszyscy suszyli ciuchy ;) Zapytacie o jedzenie na promie? Całkiem dobre! Azerska paleta mięs, rewelacyjna zupa – mix grochowej z fasolową, ryba – słowem, daliśmy radę ;)

Wreszcie dotarliśmy do Aktau w Kazachstanie. Mimo wszystko taki ‚reset’ przed dalszymi godzinami spędzonymi w naszym Freemoncie, na trasie był nawet wskazany. Jutro będziemy już przemierzać długie i szerokie kazachskie stepy. Jeszcze tylko kąpiel w Morzu Kaspijskim i dobranoc.


morze_kaspijskie_AlbertWojtowicz