Mieliśmy spędzić w Maroku dwa tygodnie, ale pozwoliliśmy sobie na niemal miesiąc frajdy filmowania i fotografowania w Afryce (teraz trochę #gearporn) z DJI Ronin, Sony FS700, Oddysey 7q, Cannon 5D i 7D oraz 3-osiowym systemem motion control DitoGear.

Mamy “parę” epickich ujęć – raczej nieczęsto ktoś biega z Roninem po marrakeszańskiej medynie, albo rozkłada DitoGear na wydmach Erg Chigaga na Saharze czy u podnóża gór Atlas, w berberyjskich wioskach.

Było trochę offroadu ale też luksusu. Mieszkaliśmy w tradycyjnym, zabytkowym XVI-wiecznym riadzie Kssour Agafay, jednym z najstarszych położonych w centrum Marrakeszu, którego medyna została wpisana na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Kssour Agafay jest jedynym riadem w medynie, który posiada dziedziniec na pierwszym piętrze. Na dachu Kssoura prawie wykończyliśmy migawkę naszego Canona – ale dla tych timelapsów powinno być warto!

Mieszkaliśmy też w kasbahu, czyli byłej fortecy położonej na wzgórzu z panoramicznym widokiem na góry Atlas – Kasbah Agafay Hotel & Spa należącym do prestiżowej grupy Small Luxury Hotels of the World.

Realizowaliśmy dla nich świetny promocyjny content, ale nie tylko.

Przez ponad 3 tygodnie podróżowaliśmy po Maroku

pracując nad autorskim projektem, pełnym niezwykłych ujęć ludzi, przyrody i timelapsów. Bawiliśmy się ostro naszymi nowymi zabawkami od Dito Gear: OmniHead + Wedge + Evolution Motion Control System & Modulo i stablizatorem DJI Ronin.

Szukaliśmy olśniewających krajobrazów:

tradycyjnych, zagubionych gdzieś w górach Atlas berberyjskich wiosek i Marrakeszu z tętniącym życiem placem Dżamaa al-Fina oraz mistyczną wieżą meczetu Kutubijja. Pojechaliśmy nawet na Saharę – naprawdę chcieliśmy sprawdzić limity naszego sprzętu (review już niedługo) ;)

Maroko jest wymarzonym krajem do filmowania

– wystarczy przejechać kilkadziesiąt kilometrów a krajobraz zmieni się dziesiątki razy, architektura powala (tu realizowano dużą część zdjęć Gry o Tron – wątek Daenerys). Dodajcie do tego piękne wyroby rzemieślnicze i przepyszne jedzenie a naprawdę ciężko się wraca do polskich pierogów czy jeszcze lepiej angielskich sosidżów ;) Jedyne co trzeba mieć to pozwolenie na filmowanie, które na szczęście dostaliśmy :) Jesteśmy już w Polsce i zabieramy się do post produkcji naszego nowego filmu timelapse z Maroka.

Poniżej jeszcze trochę zdjęć a niedługo więcej o kolejnym mega ciekawym podróżniczym, afrykańskim projekcie z naszym skromnym udziałem.