Zobaczcie niesamowity film Kamila Piechowiaka – timelapse z Maroka.

„The Third Eye. A Blinding Moroccan Experience” to film zrealizowany w całości w technice timelapse, która podkreśla wyjątkową energię i atmosferę Maroka. Trzecie oko jest bramą prowadzącą do innej rzeczywistości i przestrzeni, w której można dostrzec więcej. Maroko oślepia, oszałamia swoją bogatą historią, kulturą i różnorodnością krajobrazów. Ten film to zapis naszego wyjątkowego doświadczenia i niesamowitej radości z tworzenia w tym magicznym, tajemniczym kraju.

Od pulsującego życiem Placu Dżemaa el-Fna i mistycznych wieży meczetów Marrakeszu, po zagubione gdzieś w wysokich górach Atlas kamienne wioski Berberów i księżycowe widoki Antyatlasu wraz z pustynią Sahara i wydmami Erg Chigaga – ta podróż pozwoliła nam odkryć zagubiony, ale jakże żywy świat, który w pewnym sensie nie zmienił się od tysięcy lat.

Kluczowe było przygotowanie się do podróży i filmowania. Naszym celem było stworzenie timelapsów przy użyciu 3-osiowego systemu motion control. Skompletowanie odpowiedniego sprzętu i jego testy, transport, znalezienie perfekcyjnych lokacji i dostosowanie się do warunków atmosferycznych okazały się kluczowe dla realizacji filmu. W Maroko spędziliśmy trzy tygodnie zamiast planowanych dwóch. Wycisnęliśmy z tego czasu ile tylko mogliśmy. Do finalnej wersji filmu wybraliśmy 50 timelapsów. To wszystko stało się możliwe dzięki pomocy niesamowitych ludzi, których spotkaliśmy na naszej drodze.
Morocco timelapse, podróże Maroko, Maroko film, timelapse video marrakech, travel Morocco

Dlaczego akurat Maroko?

Wszystko zaczęło się pewnego grudniowego dnia w 2013 roku w Londynie.

Realizowaliśmy wtedy film z otwarcia wystawy fotograficznej Careless Memories w jednej z galerii londyńskiego Soho*. Tam poznaliśmy pochodzącego z Maroko producenta muzycznego i przedsiębiorcę Abela Damoussi. Niecałe dwa tygodnie później byliśmy już w samolocie do Marrakeszu, gdzie mieliśmy realizować debiutancki klip dla raperki Zaiio. Była to nasza pierwsza, niestety tylko kilkudniowa wizyta w Maroku. Wiedzieliśmy, że musimy wrócić po więcej, zrobić tam jakiś autorski projekt. Kolejna okazja nadarzyła się w maju 2015 roku. Jednego dnia zabukowaliśmy bilety, przez cztery kolejne kompletowaliśmy sprzęt a research dotyczący lokacji robiliśmy już w samolocie.

* Careless Memories – wystawa zdjęć Denisa O’Regan, fotografa grupy Duran Duran (więcej na blogu tutaj: LINK)

Kasbah Agafay Hotel & Spa

Marokańskie wyzwanie

Planowaliśmy spędzić tydzień w Marrakeszu a resztę czasu poświęcić na inne lokacje. Bardzo zależało nam na filmowaniu w samym sercu miasta – czyli na nigdy nie zasypiającym Placu Dżemaa el-Fna oraz na arabskim Suku – historycznym, największym bazarze w Maroko. Do tego naszym „must have” były Ogrody Menara i majestatyczny meczet Kutubijja.

Przed wyprawą szukaliśmy na Vimeo filmów z Marrakeszu i Maroko. Nie chcieliśmy powielać czegoś, co już było. Ku naszemu zadowoleniu nie znaleźliśmy żadnej bardziej kompleksowej produkcji, tym bardziej w technice ruchomego timelapse. Niebawem okazało się, co może być tego przyczyną.

Zdawaliśmy sobie sprawę, że wyjście z naszym sprzętem – kamerami, dwumetrowym sliderem, głowicą OmniHead od DitoGear, stabilizatorem obrazu DJI Ronin – na środek Placu Dżemaa el-Fna w Marrakeszu może być delikatnie mówiąc nie najłatwiejszym zadaniem.

W praktyce okazało się to niemożliwe bez oficjalnego pozwolenia na filmowanie. Cały plan stanął pod znakiem zapytania. W oczekiwaniu na pieczątki, weszliśmy na dach naszego hotelu – zabytkowego Kssour Agafay (pałac) i zaczęliśmy od filmowania „czerwonego miasta” z góry. Kiedy wydawało się, że to by było na tyle z Marrakeszu – nagle otrzymaliśmy nasze pozwolenie! Wreszcie mogliśmy zejść na ziemię :)

Nie uwierzycie ile razy byliśmy sprawdzani przez policję i jak twarde były negocjacje dotyczące filmowania z dachu jednej z restauracji przy Placu Dżemaa el-Fna. Jak zwykle spotkaliśmy ludzi, którzy z uśmiechem zapraszali nas do swoich domów oraz takich, którzy chcieli milion dolarów za sfilmowanie ich kramu.

Po zakończeniu zdjęć w Marrakeszu przenieśliśmy się do hotelu poza miastem – Kasbah Agafay (twierdza) należącego do prestiżowej grupy The Small Luxury Hotels of the World, oferującego niesamowity widok na góry Atlas. Szczerze, to poczuliśmy ulgę, że zostawiamy za sobą hałaśliwy Marrakesz i wreszcie zaczniemy eksplorować mniej turystyczne miejsca w Maroku.

Kasbah Agafay & The Atlas Mountains Kasbah Agafay Hotel & Spa Kasbah Agafay Hotel & Spa

Co takiego jest w technice timelapse?

Na początku nastawialiśmy się na realizację nowoczesnego dokumentu, przedstawiającego prawdziwe życie w Maroko. Ujęcia w technice timelapse miały wzbogacić opowieść o tym kraju.

Po powrocie okazało się, że mamy wystarczająco dużo materiału na dwa filmy. Szkoda nam było cokolwiek odrzucić i zdecydowaliśmy, że pierwszy film to będzie Marrakesz i Maroko wyłącznie w technice timelapse. Do finalnej wersji wybraliśmy 50 timelapsów – teraz wiemy, że była to dobra decyzja.

Technika timelapse okazała się idealna do opowiadania o tym różnorodnym kraju, gdzie co kilkadziesiąt kilometrów zupełnie zmienia się otoczenie. Zielone ogrody oliwne, palmy, piasek, jeziora, surowe skały niczym z innej planety, kaniony, góry – bardzo filmowe krajobrazy – jednym słowem – raj dla filmowców.

Dzięki timelapse mogliśmy pokazać procesy niewidoczne dla ludzkiego oka, mijający czas, zmieniające się warunki atmosferyczne. Poza tym timelapse świetnie oddał ducha kraju, w którym kultura arabska miesza się z europejską tworząc coś zupełnie niezwykłego. Wystarczy spojrzeć na ujęcia Placu Dżemaa el-Fna w Marrakeszu – czy można lepiej zobrazować tę zwariowaną atmosferę – tysiące ludzi, gotowanie pod gołym niebem, zaklinaczy węży, grupy lokalnych artystów dające przedstawienia?

Oczywiście timelapse sprawdził się nie tylko przy pokazaniu energii nigdy nie zasypiającego miasta, ale również niesamowitej natury i krajobrazów Maroka. 

Na południowy-wschód od Marrakeszu rozciąga się największe pasmo górskie w Afryce – Atlas a wśród nich Berberyjskie wioski. Następnie lądujemy na Marsie – czyli w górach Antyatlasu. Wzdłuż granicy kraju trafiamy na niesamowitą pełnię księżyca na Saharze.

Dzięki timelapse zmieściliśmy 3 godzinny film w 5 minutach. I te pięć minut wystarczy, żeby wykrzyknąć: „jadę tam!”. Jesteśmy fanami techniki timelapse, która ma w sobie coś hipnotyzującego, coś, co przyciąga widza i wzbudza emocje. Dodatkowo, czas potrzebny na wykonanie ujęcia zmusza nas do pozostania w jednym miejscu przez kilka godzin. To sprawia, że (o ile wszystko idzie dobrze), robienie timelapsów ma w sobie coś z medytacji ;)

Wracając jeszcze na chwilę do pozwoleń na filmowanie – najbardziej zaskoczeni zostaliśmy jednak w maleńkiej berberyjskiej wiosce, gdzie nie spodziewaliśmy się żadnych sensacji. Rozstawiliśmy sprzęt gdzieś na uboczu z zamiarem sfilmowania gór. Po pewnym czasie zjawił się stary człowiek, podejrzewamy, że był to ktoś w rodzaju sołtysa i poprosił nas o wpisanie swoich imion i kraju z jakiego pochodzimy do zeszytu w kratkę. Nie – nie chciał spisywać numerów naszych paszportów :)

Annual Valley MoroccoImlil_Berbers_village

Najtrudniejsze ujęcie vs. ulubione ujęcie z filmu

Najtrudniejsze w całej produkcji filmu było to, że przed przylotem do Marrakeszu nie mieliśmy czasu na przetestowanie naszego nowego sprzętu do robienia ruchomych timelapsów od DitoGear (Modulo + OmniHead + Evolution).

Przy robieniu timelapsów liczy się doświadczenie. To jest nasz pierwszy film realizowany wyłącznie w tej technice więc umiejętności cały czas zdobywamy. Doświadczeniem i skillami może za to pochwalić się Maciej Tomków – twórca słynnego filmu „Treasure of Zakynthos”. Dlatego, żeby zaoszczędzić trochę czasu Kamil skontaktował się z Maciejem. Po otrzymaniu cennych rad dotyczących ustawień i obsługi trzyosiowego systemu motion control, czas na testy został zredukowany do minimum.

Niemal od razu porwaliśmy się, na wykonanie timelapsa z dnia do nocy. Chcieliśmy zrobić panoramę Marrakeszu – złapać zachodzące nad dachami miasta słońce, uchwycić zapalanie się świateł i skończyć na wieży Meczetu Kutubijja z rozgwieżdżonym niebem w tle. Brzmi nieźle, prawda? Udało nam się dopiero za czwartym razem. Za pierwszym zaczął padać deszcz; za drugim na zdjęciach zaczęły pojawić się glitche; a za trzecim aparat odmówił posłuszeństwa – Err 40! Ostatecznie udało nam się zrobić to ujęcie, ale czasu poświęconego na nie już nie odzyskaliśmy.


Kolejnymi trudnymi ujęciami były te realizowane na pustyni Sahara, na wydmach Erg Chigaga. Z Marrakeszu podróż na pustynię zajmuje cały dzień – jest to ok. 500 km. Byliśmy już bardzo ograniczeni czasowo – właśnie wydłużyliśmy nasz pobyt w Maroku z dwóch do trzech tygodni. Na pustynię został nam jeden dzień. Późnym popołudniem wjechaliśmy na wydmy ze sprzętem na wielbłądach. Jesteśmy pewni, że nikt przed nami nie podróżował w ten sposób z DitoGear ☺ W nocy camele jednak śpią i Kamil zmuszony był wspinać się po wydmach ze sprzętem ważącym ok. 15 kg. Wszystko po to, aby nagrać wschód słońca na Saharą.

Każde z nas ma inne ulubione ujęcie z filmu.

Kamil najbardziej usatysfakcjonowany jest księżycowym krajobrazem gór Antyatlasu z niesamowitym kolorem nieba (4:45). Drugie jego ulubione to ujęcie, to promienne słoneczne przebijające się przez chmury (4:12).

The_Anti_Atlas_Morocco sunset_Morocco
Ja najbardziej lubię ten moment w filmie, kiedy muzyka rozkręca się na dobre i widzimy Plac Dżemaa el-Fna (0:36) . Ten początek napędza całość – jestem bardzo szczęśliwa, że udało nam się zrealizować ujęcia z tą wizytówką Marrakeszu, tym bardziej, że nikt przed nami nie wykonał tak dobrego ruchomego timelapsa w tym miejscu. Moimi kolejnymi „fav” są krajobrazy z Doliny Imlil i Anougal z osadzonymi na wzgórzach berberyjskimi wioskami. To tam poczuliśmy się, jak prawdziwi eksploratorzy – mieliśmy wrażenie, że życie w tych miejscach nie zmieniło się od tysięcy lat. Poza drobnym szczegółem – z dachów kamiennych domów wyrastają anteny satelitarne a ściany budynków ozdabiają plakaty Coca-Coli :)Jemaa el Fna Square MarrakechAnougal2imlil_coca_cola

Nie mogliśmy narzekać na warunki, w jakich podróżowaliśmy (no może poza Saharą). Czasem mieliśmy dodatkowych pasażerów – na zdjęciu poniżej DitoGear w towarzystwie dość mocno zestresowanej kury, którą nasz kierowca kupił dla swojej małej córeczki w prezencie!

DitoGear_chicken_2DitoGear_chicken1

Sprzęt użyty do wykonania filmu

Większość ujęć w filmie zostało wykonanych przy użyciu lustrzanki cyfrowej Canon 5D Mark III, pozostała część to dzieło Canona 7D.

Oprócz tego kamera FS700R + Odyssey 7Q i stabilizator żyroskopowy DJI Ronin – ujęcia z tego setu zostaną wykorzystane w naszym drugim filmie, w stylu „doc” – documentary.

Za ruchome timelapsy odpowiadał sprzęt ze stajni DitoGear: DitoGear Modulo 1.8 m (3x60cm), DitoGear OmniHead wspomagana przez DitoGear Wedge, do zasilania posłużyły dwa akumulatory – DitoGear PowerBrick 15Ah oraz DitoGear PowerPack 7Ah. Mózgiem całego systemu był DitoGear Evolution umożliwiający zaprogramowanie ruchu kamery w 3 osiach. Całość kontrolowana z tabletu za pomocą aplikacji Evolution – masa ustawień i opcji opakowana w przyjemny i przejrzysty interfejs.

Okazało się, że z DitoGear Evolution nawet najbardziej wymyślne i z początku niemożliwe do wykonania ujęcia stają się rzeczywistością.

Post-produkcja

 Ten etap był zdecydowanie mniej męczący niż realizacja zdjęć.

Przebyte kilometry ze sprzętem na plecach były odczuwane jeszcze po powrocie do Polski. Cały proces post-produkcji jest bardzo długi – najpierw obróbka plików RAW, następnie retusz, stabilizacja ujęć, edycja, na koloryzacji kończąc. Jednak w chwili, w której naszym oczom ukazuje się pierwszy kilkudziesięciosekundowy klip stworzony z setek zdjęć, wiemy i czujemy tylko jedno – było warto! Czas spędzony przed komputerem – długie godziny, których nie sposób zliczyć, przestaje mieć znaczenie. Liczą się tylko timelapsy i końcowy efekt.

Post-produkcja na pewno byłaby dłuższa i trudniejsza gdyby nie planowanie oraz myślenie o niej podczas realizacji zdjęć. Każda sekwencja użyta w filmie wykorzystana jest w minimum 85% całej swojej długości, a co ważniejsze bez żadnego przyspieszania klipu. Takie podejście i planowanie sprawia, że mamy bardzo mały ułamek niewykorzystanych zdjęć. W ten sposób oszczędzamy zarówno czas spędzony w danej lokalizacji oraz migawkę aparatu.

Wrażenia po zakończeniu projektu

Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co udało nam się osiągnąć, biorąc pod uwagę to, że były to nasze pierwsze doświadczenia z systemem Evolution i samą głowicą OmniHead. Zależało nam na oddaniu energii Maroka, z kosmopolitycznym, pełnym turystów Marrakeszem i surowymi, magicznymi krajobrazami w głębi kraju. Jednocześnie chcieliśmy stworzyć film, przez który przemówią nasze emocje. Jest to subiektywny zapis wrażeń z kraju, w którym kultura arabska miesza się z europejską, w wyniku czego powstaje coś zupełnie wyjątkowego.

Czy zrobilibyśmy coś inaczej?

Na pewno dalibyśmy sobie więcej czasu na przygotowanie się do realizacji filmu. Chodzi o skompletowanie sprzętu i jego testy. Chcieliśmy mieć więcej niż dwa aparaty, ale w tym pośpiechu nie udało nam się niczego załatwić. Kiedy jedno z „luster” odmówiło współpracy, byliśmy załamani. W Marrakeszu są może dwie wypożyczalnie sprzętu, a cena – 100 €/24h. Bardziej rozsądne jest kupienie własnej kamery niż płacenie za jej wypożyczenie na tydzień.

Przy kolejnym projekcie będziemy też dokładniej sprawdzać pogodę i fazy księżyca. Najbardziej żałujemy, że przez cały wyjazd nie udało nam się uchwycić Drogi Mlecznej – takie ujęcia wzbogaciłyby nasz film. Sam Marrakesz okazał się miastem o dużym zanieczyszczeniu świetlnym, przez co ilość widocznych gwiazd była strasznie ograniczona nawet dla aparatów. Niebo z odpowiednią klasą ciemności, czyli to w górach Atlas było dla nas nieosiągalne. Nie było opcji, żeby wybrać się tam po zmroku. Z kolei Sahara przywitała nas pełnią księżyca – niestety był to jedyny termin, w którym mogliśmy tam pojechać. W rezultacie, po raz kolejny ominął nas widok Milky Way. Pomimo tego, uważamy, że i bez tych ujęć film przekazuje to, na czym nam zależało. A Drogę Mleczną jeszcze złapiemy :)

Plany

W planach mamy skończenie filmu numer dwa o Maroku, w stylu documentary. Mamy mnóstwo ciekawego materiału. Kamil biegał z Roninem m.in. po Placu Dżemaa el-Fna i wąskich uliczkach Suku, co było dość ekstremalnym przeżyciem i zaowocowało niezłymi ujęciami. Nie możemy się doczekać montażu.

Aktualnie intensywnie pracujemy nad filmem dokumentalnym o wyprawie Arkadego Fiedlera maluchem przez Afrykę – Po Drodze Afryka. Oprócz pełnego metrażu powstaną epizody o każdym z 11 państw, które odwiedził Fiat 126p. Więcej o projekcie tutaj: LINK. Wakacje 2016 będą dla Kamila niezwykle pracowite – wyjeżdża z Arkadym Fiedlerem dokumentować jego kolejną,, trwającą 3 miesiące podróż po Azji.

W kolejce są też timelapsy i materiał filmowy z naszej wyprawy na Karaiby.

Do tego ogarniamy bieżące produkcje reklamowe i korporacyjne KamKam Visuals.

Jeśli podoba Wam się to, co robimy – udostępnijcie ten film. Dołączcie do nas na FB, VimeoInstagramie i Twitterze!

Sahara_Desert KamKam Visuals